poniedziałek, 24 sierpnia 2015

pokonana

jelitówka mnie pokonała.
walczyłam cały weekend. dzień i noc.
dziś gdy miałam iść do pracy, to nie mogłam wstać z łóżka.
poszłam do ośrodka zdrowia, a tam żadnego lekarza :| jeden na urlopie, zastępstwa nie ma, drugi od 14:00, szok.
na szczęście znajoma pielęgniarka załatwiła sprawę z pediatrą tj. zlecenie na kroplówkę i się wzmocniłam eh.
wiadomo o siebie się nie martwię, ale o dziecko. jestem po konsultacji z ginekologiem i tym pediatrą. muszę się nawadniać.
lepiej nie pisać, że jest dobrze, bo za chwilę będzie bardzo pod górkę.

piątek, 21 sierpnia 2015

nowa-stara

dziś mój pierwszy dzień w nowej-starej pracy. nowej bo to inne stanowisko całkiem nowe i mi obce, a starej bo te same mury i ludzie, których naprawdę polubiłam.

wszechogarniająca panika. wygląda to na razie strasznie, wiem, że muszę się sprawdzić i podołać, a może nie być lekko. mam dużo obowiązków. muszę wszystko zacząć od początku, wdrożyć się i swoje pomysły.

Matiś jeszcze śpi, ale jak pomyślę, że od września będę musiała go zrywać i gnać do p-kola i do pracy na 7 to nie wiem jak to będzie.

tak że teges trzymajcie kciuki w górę! :)))

ps. ja czuję się świetnie!15.

czwartek, 13 sierpnia 2015

o pracy

zadzwonił pracodawca u którego pracowałam do końca czerwca, czy abym nie zechciała od września wrócić, ale na inne stanowisko. od razu powiedziałam 'tak'. bez namysłu. dopiero później analizowałam wszystkie za i przeciw. nie powiedziałam o swoim stanie bo się bałam, że mi podziękuje, a przecież kasa nie śmierdzi, dobrze się czuję planuję pracować do stycznia, po prostu się bałam powiedzieć. później to już bałam się, że mnie czeka dyscyplinarka itp. jak się dowiedzą co to będzie. ale przewertowałam kodeks pracy i zatrudnianie pracownicy w moim stanie - wszystko legal, tak że ulżyło mi. jestem po badaniach wstępnych. lekarz był starszy od mojego 80cio letniego dziadka, ledwo przerzucał kartkami i zapisywał coś i sprawdzał wyniki. o nic nie pytając i na pacjenta nawet nie zerkając.

przez kilka dni miałam wyrzuty, że powinnam powiedzieć. ale później myślę 'przecież trzeba martwić się o swoja dupę, o dupę swojej rodziny'. to są pieniądze. a ja chcę pracować. 

na razie układa się wszystko bardzo dobrze. będziemy oboje pracować. Matiś od września p-kole. drugie dziecko w drodze. 

co byście zrobiły na moim miejscu?

poniedziałek, 10 sierpnia 2015

porównanie

ciąża nr 1 - z Mateuszkiem

czułam się wyśmienicie do końca. pierwsze trzy miesiące nic mi nie było, żadnych mdłości, nudności, wymiotów, złego samopoczucia. byłam szczęśliwa. chciałam żeby jak najszybciej rósł mi brzuch a tu nic dopiero około 6tego miesiąca się pojawił. nie miałam zgagi, jedynie biegunkę kilka razy ot jedyna dolegliwość w ciągu 9ciu miesięcy.

ciąża nr 2 - z ??

od około 7go tygodnia mdliło mnie, wymiotowałam tylko jeden dzień ale za co cały i miałam serdecznie dość. szczerze przyznam, że zawsze śmiałam się jak kobiety opowiadały 'a odrzuciło mnie od tego ... tamtego' ja tego w ciąży nr 1 nie doświadczyłam, dlatego myślałam, że babeczki wymyślają bo są w ciąży i tak się naczytały, że szukają symptomów, ale teraz w ciąży nr 2 się przekonałam co to naprawdę znaczy, na zapach mojej ulubionej kawy z ekspresu myślałam, że zwymiotuję, na szczęścia tylko z tydzień trwało to odrzucenie. czasami mnie muli w ciągu dnia i muszę zjeść i jest lepiej. brzuch rośnie w zastraszającym tempie, albo mi się wydaje......więcej chce mi się jeść, niestety jestem uczulona na czekoladę i jej pochodne i nie mogę tego jeść bo mam wielką wysypkę.... ogólnie też doskwierają mi upały, męczę się szybko.

ciąża 2 jest zupełnie inna. dlatego mam cichą nadzieję, że może to córka?

ps. po usg dobrze. dziecko rośnie i ma się dobrze. wszystkie pomiary prawidłowe. dziecko 7 centymetrowe:) a taaaakie uparte, nic nie chciało buzi pokazać, tylko tył, plecy, kręgosłup. lekarka się mocno namęczyła, że je zbadać, ale udało się;) rodzę w połowie lutego.

sobota, 8 sierpnia 2015

uffff

uff jak gorąco, pufff jak gorąco...
za oknem 38*C, a w domu 27,5*C :|
niby lato, fajnie jest gorąco, ale to już za wiele, nawet nie da rady na dworze wysiedzieć :/
trochę rano idziemy z Matim, a później dopiero po 17....
chcieliśmy nad morze jechać, na voucher który dostaliśmy gdy w czerwcu wróciliśmy wcześniej, ale w hotelu miejsca brak :( obdzwoniłam nie wiem ile kwater i nic :(
w sumie ja na plaży nie usiedzę, a myślałam o chłopakach, wiec morze odpuściliśmy - pojedziemy do Świeradowa Zdrój na jeden dzień ;) może jeziorko!

w poniedziałek usg, napiszę więcej o ciąży nr 2. a raczej różnicach między 1 a 2 ciążą.


bye!:))

sobota, 1 sierpnia 2015

szaleństwo

zaszalałam z tym 'niebyciem' tutaj ;)
wybaczcie.
jestem w ciąży.
12 tydzień wyskoczy w środę!

haa! :)))