wtorek, 30 kwietnia 2013

pierwszy mandat, pierwsze punkty :)

no kiedyś musiało się to stać!
po 6 latach dziś się właśnie stało.
a było to tak:

siedziałam już w aucie, zapinałam pasy i jadę, ale wpadłam na pomysł, że do sklepu by się przydało jechać bo z głodu bym nie chciała umrzeć...także jadę w stronę rynku, cholera nie ma gdzie zaparkować - tak sobie pomyślałam, a tutaj na chwilkę stanę, nikomu nie zawadzę, a ja tylko wpadnę po ukochane Belvita - w sklepie dosłownie byłam 3 minuty :) wyskakuje, szukam w torebce kluczyków, śpieszę się bo na 10 miałam być w pracy, a tu miła Pani Policjant pyta czy to mój samochód. no mój - mówię. a widzi Pani ten znak. o shit. myślę, a mówię no widzę. dokumenty, i podstawowe wyposażenie samochodu. Boże ręce mi się trzęsą, myślę gdzie ta cholerna gaśnica, a gdzie trójkąt! shit. ale wszystko znalazłam. ja do portfela, a tam dokumentów nie ma. zonk. zabiję męża. wczoraj jechał autem wziął dokumenty ale już nie raczył ich oddać do mojego portfela - są zawsze u mnie bo ja codziennie jeżdzę. to ja zostałam koło swojego auta, Policjantka do swojego pomknęła mnie wg prawa jazdy prześwietlać haha a ja dzwonię do taty "tatooooo w darka portfelu są dokumenty SZYBKO mi przywieź bo mnie Policja złapałaaaaaaaa", "tatooooo na środku rynku"!!!!!!
przyjechał. szybko.
miałam dostać 100zł za niedostosowanie się do znaku, oraz 100 zł za brak dokumentów, ale że tata dowiózł to 100zł odpuścili....myślę sobie - pięknie, z dzisiejszej wypłaty 200zł pójdzie się.... no ale na szczęście stówka. no był też Pan Policjant - bardzo miły, bardzo przystojny :)) mówi do mnie, że lepiej żebym kogoś zablokowała niż stawała na niedozwolonym miejscu, a ja myślałam wręcz odwrotnie, kogoś zablokuję, ktoś mnie zrypie po co mi to? haha. stało się. po 6 latach z prawem jazdy. dziś pierwszy raz mnie złapali, skontrolowali, dali mandat i 2 punkty!
dobrze, że na środku rynku nie musiałam dmuchać w balonik....

sobota, 27 kwietnia 2013

o śpiewaniu :)))

tak sobie oglądam, a to xfactor, a w przerwach cykam na dwójkę bo tam the voice of poland - aj sorry na dwunastkę bo teraz na jedynce, dwójce i trójce panują TVN-y, ciężko się przyzwyczaić co na którym, w między czasie czekam na męża bo akurat dziś pracuje, a to druga zmiana eh eh cały tydzień się mijamy i po prostu tęsknie, bo rozmowy przez telefon to nic, zajadam ciasto ucierane z owocami, które sama zrobiłam :) popijam spritem :) dziecko śpi, ale w niani słyszę, że się wierci - pewnie znowu niezaciekawa noc będzie...i tak sobie też o mieszkaniu myślę o tym i o tamtym - no ale jak oglądam te programy,
to
naprawdę
żałuję, że
nie umiem
śpiewać!

nawet tak dla siebie. a szkoda.

środa, 24 kwietnia 2013

przedszkolak :)))

mieliśmy czekać do maja, co nie?
już nawet o tym zapomniała.
ale przechadzamy się dziś koło przedszkola a tam listy dzieciaków przyjętych do przedszkola wiszą.
jak podbiegłam do drzwi i miska mi się ucieszyła:)
przyjęli Mateuszka do grupy 2,5 - 3 latków :))) od listopada :)))
także jupi!
mamy teraz 7 miesięcy na:
- samodzielne załatwianie spraw fizjologicznych....
- samodzielne jedzenie,
- oswajania z dziećmi w swoim wieku ... (ale o tym problemie w osobnej notce) w między czasie my będziemy:
- się przeprowadzać....
czuję, że to będzie koszmar.

Mateusz w ogóle nie rozumie, że będziemy mieli mieszkanie, co dzień tam chodzimy, tłumaczę, robię mu pokój, np. ma naklejki na ścianach, swoje zabawki mu już wynoszę, a on tam wytrzymuje 10minut to max.

także, czeka nas przeprawa i skok w życiu Mateuszka.

dziś to cieszymy się przedszkolem :) więc problemy na bok.

poniedziałek, 22 kwietnia 2013

wiosennie:)))))

wiecie gdzie spędzamy caaaałe dnie?
co?
chyba nie trudno się domyśleć, że na dworze:))
Mateusz otwiera oczy i słyszę "ćeś mamo, sieg" :)) bosko!
także ja do pracy, a moi chłopcy po śniadaniu na dwór.
mama z pracy wraca, Mati wstaje z drzemki jemy obiad i lecimy na dwór! :))

pięknie jest. pięknie :)))
oczywiście...woda, zawsze i wszędzie!
królestwo!:)
ślimak, ślimak pokaż rogi :))

poniedziałek, 15 kwietnia 2013

(po)Urodzinowo :))

no to mój syn ma 2 latka :))))

wow - ja naprawdę jestem w szoku, ciągłe gadanie, że czas szybko leci bla bla to fakt leci.

Urodzinki super. goście wszyscy dopisali. dostał Mati i zabawki i pieniążki, za które zakupimy mu łóżko do nowego pokoju i komodę trofast, o której ja po cichu marzę.

to cudowne dwa lata razem :)))
kocham.
jak to mój syn zobaczył to oszalał i mówi na traktorka "tom" ;))
Maniek i Mateusz
tort :) Strażak Sam:)



piątek, 12 kwietnia 2013

newsy

w poniedziałek byliśmy u Lekarz jak dotąd Mateusz płakał tylko w gabinecie, a dziś płacze na sam widok budynku przychodni, jak i poczekalni gdzie głośno wygłasza swoją dezaprobatę. Płacze i krzyczy "mamooo, ała nieeeee" no i na nic tłumaczenia. po chorobie, antybiotykach a przede wszystkim zastrzykach dziecko straciło poczucie bezpieczeństwa, na zastrzyki przychodziła Pani do domu, także teraz każde wejście do pokoju w którym dochodziło do ukłucia w d*pkę, Mati wturuje "mamo, ale ała nie nie nie" :)))

ale najważniejsze, że Młody ma się dobrze. spacerujemy już od kilku dni. wczoraj nawet od 18 do 19:40 było ciepło. muszę Wam powiedzieć, że jestem dumna z syna bo spacerujemy bez wózka :) i to pokonujemy dłuuuugie trasy. Mati idzie ładnie, albo za rękę, albo za mną, naśladuje mnie np. układa tak samo ręce jak ja, coś mu opowiadam, wołamy psa, co w Matta wykonaniu to "hał, hał" albo kotka "miaaaaał" ;))) jakiś pies się zawsze odezwie. jak Młody chce na ręce to go zagaduje, albo staram się zainteresować zabawą w zbieranie kamyków :)) no i idzie, i później ma jeszcze siłę na zabawę przed domem, a konkretnie: przelewanie, wylewanie, dolewanie, sypanie, przesypywanie, wysypywanie, taplacie i brudzenie się :)))
cieszę się, że już jest cieplej i chodzimy na dwór, na plac zabaw, do dzieci i robimy "zium" czyli zjeżdżamy na ślizgawce.

mój mały chłopczyk za 2 dni będzie miał 2 urodziny :D (oczywiście będzie fotorelacja)

także
tymczasem!
:)

niedziela, 7 kwietnia 2013

chorujemy

Mateusz nadal chory.
w zeszłą niedzielę byliśmy u lekarza, do środy zero poprawy...więc we środę pojechaliśmy znowu no i zastrzyki...

olaboga

dziś był ostatni. jutro jedziemy znowu. Mateusz jest cały pozatykany, katar leci, słychać, że coś jeszcze jest...katar mija, już prawie nie ma. ale co zaleci jutro? sama nie wiem. szkoda mi dziecka. On w tym wszystkim jest niegrzeczny - ale pewnie dlatego, że się męczy, boli go dupka, schudła mi dziecinka :((

podawałyście dzieciom swoim jakieś syropki na apetyt? działają?

a za tydzień 2 urodzinki Matiego :)))
chciałabym w końcu wyjść na spacer, poszaleć na dworze, iść do ludzi, dzieci....

czeka nas też bilans 2latka...ale nie wiem czy on ma sens, bo Mati na widok Pani doktor tak wyje, że ona dojść do niego nie może.

Boże spraw żeby już mój Syn wyzdrowiał.