środa, 30 stycznia 2013

o remoncie

okazuje się, że wybór kafelek nie jest wcale taki prosty. mówię Wam ile się nerwów napsułam. nie mamy czasu jeździć po sklepach, oboje pracujemy. byliśmy w ndz tylko w hipermarketach...a to nie powiedziane, że tam jest najtaniej...w sumie tylko na cenę nie patrze, ale też nic mnie tak nie urzekło żebym powiedziała ' muszę to mieć' kafelki robi się na lata, także nie wyobrażam sobie kupić pierwszych lepszych bo trzeba zrobić. także dogadałam się z mężem na piątek na jazdę po sklepach. wszędzie oferują, że jak się kupi w danym sklepie kafelki to zrobią projekt - co mnie ucieszyło. swoje wizje mam, ale lepiej jak zrobi to ktoś z doświadczeniem :).
wybór kogoś kto te kafelki później zamontuje to dopiero ostra jazda, bo ten bierze tyle, a ten to każde pomieszczenie po kolei wycenił, a tamten to wymyśla. mój mąż sam nie umie kłaść kafelek - nie oszukujmy się wcale łatwe zadanie to nie jest. fakt można by zaoszczędzić na robocie około nawet do 5 000 zł ... ale nie czas teraz na naukę. faworyta mamy. kwestia dogadania.

nie mam pomysłu na ściany w przed pokoju. co u Was w domach jest, co polecacie?
na początku chciałam kamyczek, ale zrezygnowałam bo mamy na całej klatce schodowej i tak w mieszkaniu jeszcze...

ja myślałam, że po robocie całej instalacji już tylko będzie z górki. a wcale nie. na dodatek w większości spraw nie dogaduje się z mężem...

czwartek, 24 stycznia 2013

szczęśliwa

dostaliśmy dziś zielone światło.
nasze marzenia i plany zostaną zrealizowane.
nareszcie. w końcu.
jupijajej :))))
huuurrraaa!!!!!!!
:))
dostaliśmy pieniążki na wykończenie mieszkania.
wszystko mam już w głowie poukładane.
kolory. meble.
pomysłów pełno.
czas na realizację.

ciesze się jak dziecko.
w sobotę jedziemy po kafelki :)))))

poniedziałek, 21 stycznia 2013

Babcia i Dziadek

wiadomo jakie dzień jutro i dziś. powiem Wam, że ja mam 2 babcie i dwóch dziadków o oryginalnych imionach - Leopold, Bernard. mąż ma 2 babcie i 1 przyszywanego dziadka bo babcia szybko została wdową i drugi raz wyszła za mąż. także Mateuszek ma 2 babcie i 2 dziadków, 4 prababcie i 3 pradziadków :)) u lala. mieszkamy stosunkowo niedaleko od siebie, a widujemy się naprawdę rzadko...cóż bywa.

chciałam Wam napisać kim dla mnie są dziadkowie. pewnie też macie tak, że któryś dziadków lubicie bardziej? ja tak mam. są to dziadkowie od strony taty. pierwsze pięć lat swojego życia spędziłam właśnie z tymi dziadkami i rodzicami w jednym mieszkaniu. niestety nie wiele pamiętam...eh ale wiecie jak to babcia, robi pyszną szarlotkę. opiekowała się mną, odprowadzała do przedszkola, chodziła na boisko grać w piłkę i na spacery. gdy miałam 8 lat to urodziła się moja siostra i również nią zajmowała się babcia bo mama wróciła do pracy, przez 3 lata przyjeżdzała do nas, bawiła się z nami, wymyślała zabawy, gdy zostawała na noc zawsze z nią spałam, wtedy wtulałam się, a Ona opowiadała mi bajki, a bardzo lubiłam słuchać też opowieści z babci młodzieńczych lat. pamiętam, że każdą niedzielę spędzaliśmy u dziadków. babcia zawsze idealnie prasuje koszulki z kołnierzykiem. nigdy nie pracowała. jej hobby i jej życie to robótki ręczne, wszystko potrafi zrobić na drutach. moje lalki zawsze były poubierane w przepiękne sukienki, buciki, czapeczki, dresiki. wszystko z wełny. ja też miałam swetry i kamizelki. dziś babcia ma prawie 70lat. jest wspaniała nadal, nadal też super gotuje i robi na drutach - mój syn ma czapeczki i super swetry z warkoczami. przede wszystkim babcia żyje przyszłością, idzie z duchem XXI wieku. nie ogląda się za siebie. nie mędzi 'jak to było wtedy', że 'nie wypada'. ma telefon komórkowy. jednak nie chodzi na zakupy - robi to dziadek (jej mąż). opiekuje się 1,5 rocznym dzieckiem (jej prawnukiem - kuzynem Mata) pomaga bezinteresownie. na wszystko ma odpowiedz. potrafi rozmawiać i słuchać. Dziadek to zapalony kibic, jeździ na mecze lokalnej drużyny (w Ekstraklasie), chodzi ze 3 razy dziennie do sklepu, ma 78 lat, a w ogóle nie wygląda, żywotny jak 60cio latek. pomaga swojemu zięciowi w prowadzeniu stacji benzynowej. w lotto przegrał już chyba milion. on 30lat wysyła codziennie totolotka, a jeszcze nigdy nie wygrał tej '6' w sumie żadnej przerażająco dużej kwoty. bardzo kocha babcie, jest zazdrosny. lubi piwko i towarzystwo. kocha psy. fajna z moich dziadków parka są już razem 53 lata :)) dziadkowie mieszkają po sąsiedzku z Nami:) także widzimy się codziennie.

drudzy dziadkowie to rodzice mojej mamy. nie mam z nimi kontaktu jak z dziadkami ulubionymi. nie było tych spotkań, babcia nawet nie garnęła się do tego aby nas popilnować. nie pamiętam nic co jest związane z tymi dziadkami....nie powiem babcia do mnie dzwoni, pyta jak Mati, jak my itp. ciesze się, że dziadkowie nie zamykają się w domu, babcia śpiewa w kościele, tańczy w zespole, dziadek jeździ na działkę i ma gołębie. mają swoje życie.
nie ma tej więzi, po prostu nie ma.

moi rodzice jako dziadkowie - to w sumie można by było napisać osobny post. i tak zrobię.

to święto dziadków - moich dziadków, których kocham. zrobiłam dla Nich kalendarz z naszymi a raczej Mateuszka zdjęciami, babcia aż się wzruszyła :)))

środa, 16 stycznia 2013

zima, zima, zimaaaa

no zasypało nas, nie powiem, że nie. wszędzie pełno śniegu, na dodatek lekki mrozik w ciągu dnia i ten śnieg jest i jest...ale ciesze się, bo może wszystkie bakterie wymrozi i nie będzie tych wstrętnych chorób, przeziębień, katarów...no i do pracy jadę z prędkością 30 do 40 km/h
Mati i Olek!
:)))
pomocnik Tatusia:))
choineczki
to ja robiłam Aniołka :D
synek:))

piątek, 11 stycznia 2013

jestem na 'nie'

Syn zaraz (3 dni) będzie miał 21miesięcy.
naprawdę? to już? :))
czas leci. po dzieciach widać. bo ja to dziś w końcu się odmłodziłam:) tzn. byłam u fryzjera i zapomniałam jaka to jest przyjemność. moim fryzjerem jest facet - stylista - no zawsze mnie obetnie tak jak mu powiem - i zawsze jestem zadowolona :)) tak jak dziś.

mój Syn opanował do perfekcji:
"ałaaaaaaaaaaaaaaaaa" i biegnie pokazuje gdzie go boli, bierze kogoś za rękę i idzie do tej rzeczy o którą się uderzył i robi jej 'niu niu'

' o jej, o jej' (to jest najsłodsze) za każdym razem jak mu coś nie wyjdzie, się zmartwi, jak coś przeżywa.

a najlepiej to mu wychodzi 'NIEEEE' ja czasami się zastanawiam czy on zna różnicę między tak/nie. bo wydawało mi się, że już zna. a teraz to się zastanawiam. chociaż mój syn to jest cwaniaczek i przecież też myśli.

Ja: Mati tata dał syropku?
Mati: nie
... (po chwili)
mama, taaak.
:)
ja nic nikomu nie dawałam.

J: Mati zobacz jakie mama ma włosy nowe, ładne?
M: niee...

szczerość przede wszystkim :P

już nie mogę się doczekać na te wszystkie dialogi ze swoim synkiem.
miłego weekendu! 

poniedziałek, 7 stycznia 2013

hicior syna :)

oczywiście co króluje, no coooo?
powiem Wam, że mój syn oszalał na punkcie tej piosenki :D wczoraj jadąc autem w odwiedziny do prababci akurat leciał ten hicior, a syn całą piosenkę klaskał. no gdyby nie był przypięty to jak w zwyczaju ma to robić w domu to dupka by mu latała, bioderka huśtały, rączki w górę i by tańczył. naprawę mój syn ma poczucie rytmu, jest bardzo muzykalny, w ogóle lubi różne piosenki, widzi radio woła 'lala' - mąż go bierze na ręce i tańcują po pokoju, lub mąż tańczy, a Mateusz go naśladuje :) a ja mam ubaw.

w tej wersji piosenki nie powiem nóżka mi też chodzi:)
ale ja też, bardzo lubię tą wersję:

pozdrawiamy,
już zdrowiejemy - Mati lepiej, już prawie nie kaszle, na dwór chodzimy.
ja - jeszcze kaszle, ale dam rade, dam!

wtorek, 1 stycznia 2013

w Nowym Roku nowa notka :)

taa, jest ósmazerocztery a ja siedzę i popijam kawkę, bo zapomniałam Wam napisać, że i ja choruję i się duszę i mam ataki kaszlu na wieczór i z rana jakaś masakra - a mój Syn ŚPI - to jest niewiarygodne, może też ma jakieś postanowienie Noworoczne :) 24:00 pięknie przespał, my obejrzeliśmy fajerwerki - bez rewelacji u Nas. był Sylwester z Dwójką, pośmialiśmy się, poopowiadaliśmy i przywitaliśmy Nowy Rok. swoją drogą zaczyna się wszystko od początku, czas pędzi.
 zapomniałam też napisać, że chory jest też mąż, mama moja i tatę brało ale się nie dał, siostry w domu nie ma wiecznie na wychodnym i ją nie łapie. no ale tak to jest jak się w jednym domu mieszka, i jedna osoba zachoruje - w tym wypadku winny mój synalek. 
aaa no i byliśmy u lekarza wczoraj....bo Młody gorączkuje...jeśli nie przestanie to w czwartek mamy zgłosić się po zastrzyki - olaboga - oby nie. na szczęście Syn chyba zrozumiał co to za-strzy-ki i nie gorączkuje od wczoraj w ogóle ufff.

o obudził się. 
ale no i tak Jego rekord !!!!!!