wtorek, 26 czerwca 2012

agroturystyka:)

mieszkam w prawie 2 tysięcznym miasteczku. kiedyś pamiętam jak gospodarz miał krowę i ludzie szli do niego z kankami na mleko. teraz krowy nie ma, mleka nie ma, a syn zna krowę z obrazka. bo już u nas nie uświadczysz. konia owszem. jeden facet ma. często chodzimy na spacery koło tego konika także na własne oczy żywego a nie z obrazka - widział. 
mamy takiego sąsiada (ja za nim nie przepadam) bo to on ma wszystko - drób i wieprzowinę eh. ale od początku, już dawno hodował to wszystko. ma dla tych zwierząt zagrodę, ale za każdym razem jakaś kura czy kaczka wylezą na ulicę. a kiedyś też kura dostała się do nas na ogród i mój pies ją złapał, pióra latały mi pod oknem (ja byłam w ciąży) wpadłam w panikę, ze strachu nie wyszłam z domu, a zadzwoniłam po babcię, kurę znalazła w żywopłocie, złapała i wypuściła.nigdy nie lubiłam tych zwierząt. plus jest taki, że dostajemy jajka, i kaczkę na święta. 
teraz nie możemy przejść bez wrzasków obok gospodarstwa sąsiada, musimy wstąpić, bo syn prawieże wylatuje z wózka jak się nie zatrzymam, a niestety tamtą drogą musimy chodzić wszędzie do teściów, sklepu, na plac zabaw - to nasza droga. w drugą stronę byłoby za daleko i długo. no ale mój syn zafascynował się odkąd sąsiad-gospodarz wypuścił malutkie kaczuszki, gąski i kurczaki. no są słodkie nie powiem, ale na takim zasranym i to dosłownie podwórku nie chciałabym mieszkać. bo niestety on nie patrzy gdzie wypuszcza, wypuszcza wszędzie. że tak powiem brudas z niego.
no ale plus jeszcze jeden mój syn nie tylko z obrazka będzie wiedział kto to kaczka, gąska, kura, kogut, indyk oraz świnka. 
kółko graniaste ;P
dzisiaj wzięłam ze sobą aparat :))))

poniedziałek, 25 czerwca 2012

zabawa i zakupy :)))

zostałam nominowana do zabawy także czynię swoją powinność...
1. Kawa czy herbata ? kawa, zdecydowanie :)
2. Serial czy film ? serial.
3. Sport do ogladania czy "uprawiania"? oglądania...kiedyś uprawiałam.
4. Telefon wypasiony, czy zwykly? zwykły na dotyk ;)
5. "Czysciocha" czy balaganiara? wstyd, ale bałaganiara...
6. Zakupy w sklepie, czy na targu? sklep
7. Warzywa, czy owoce? owoce
8. Woda, czy sok? woda
9. Z makijazem, czy naturalna? zależy kiedy. na co dzień naturalna :))
10. Biale czy czarne? białe
11. Poblazliwa czy uparta? uparta


w związku z tym, że wszyscy już chyba wzięli udział w tej zabawie to nikogo nie nominuje tylko kto ma ochotę niech się zabawi i zdradzi parę faktów ze swojego życia:

1. sex rano czy wieczorem?
2. piwo czy drink?
3. jazda autem szybka czy spokojna?
4. książki czy gazeta?
5. gotowanie czy obiad na mieście?
6. ciepło czy zimno?
7. wiosna czy zima?
8. czerwiec czy listopad?
9. nowości modowe czy niekoniecznie?
10. kolczyki czy branzoletka?
11. jak wczasy to Polska czy zagranica?

hihi :)) ciężko wymyślić te pytania. 


co poza tym, to wczoraj byliśmy na zakupach, miałam kupić coś dla siebie, ale oczywiście najwięcej pieniędzy znowu poszło na syna. ja jak wchodzę do sieciówki Reserved to jestem chora. uwielbiam ten sklep jeśli chodzi o dziecięce ciuchy. no i kupiłam młodemu koszulki po 14,99 :)) bluzy od 19,99 do 29,99 rewelacyjne. spodenki 24,99, nawet koszulka 9,99. wyprzedaże się zaczęły w naszej galerii te letnie, a lato przed nami także warto kupić co nieco :))) no i musiałam też kupić m.in te bluzy ze względu wyjazdu nad morze, bo nie wiadomo jaka tam nas pogoda zastanie eh. na razie mamy rozmiar 86. ale mój syn ma górę większą niż dół. spodnie 86 są za duże, a  z koleji 80 góra to już małe. ogólnie to bardzo lubię robić zakupy, rzecz w tym, że teraz wolę dla syna :))))
 
 

sobota, 23 czerwca 2012

....

moja głowa ciągle myśli o Sandrze...nie mogę pojąc dlaczego ?? dlaczego tak małe dzieci cierpią, dlaczego Bóg zabiera do siebie niespełna 7letnie dzieci i młodsze, dlaczego rodzice muszą patrzeć na cierpienie swoich dzieci i później je żegnać...to nie taka kolejność aby rodzice chowali swoje dzieci...bardzo poruszyła mnie ta historia, za każdym razem oczy są we łzach. i przypomina mi się jak mojemu synowi 1,5 miesiąca po urodzeniu wywaliło węzły chłonne na główce, jak zrobiliśmy badania i wyszły złe (dużo wyższe CRP oraz dodatnia cytomegalia) ile ja wtedy się napłakałam, byliśmy w Klinice Chorób Zakaźnych we Wrocławiu, tam też badania, choć lekarka stwierdziła, że młody jest zdrowy, wynik dodatni jest nieznaczny a dzieci chore na cytomegalie mają +500 a nie +5. jego wynik wskazywał, że to zaraził się ode mnie, wtedy nie mogłam sobie wybaczyć, że nie zrobiłam tego badania w czasie ciąży, zrobiłam wyniki i okazało się, że miałam na +30, swojej pani ginekolog powiedziałam o tym, że nie zleciła mi tego badania to stwierdziła, że ono jest płatne, cholera ale toksoplazmoze robiłam 3 razy i za każdym płaciłam ok 80 zł to potrafiła powiedzieć :/ no nieważne. ale wtedy strasznie byłam zła i nie mogłam się pogodzić z faktem że mój syn chory jest przeze mnie :( a jeszcze jak na temat cytomegalii czyta się w necie to włosy dęba stają :/ i to był też błąd że czytałam. później jeszcze 2 razy we Wrocku byliśmy i ta klinika jest obok szpitala i hospicjum dla dzieci, tam widzieliśmy dzieci łyse....w maseczkach....spuchnięte, a najgorsze jest to, że z okiem szpitala no w ogóle wszystkich budynków rozpościerał się 'widok' na cmentarz, kaplicę i akurat jak my byliśmy był pogrzebi szli z trumną myślałam, że zemdleje na ulicy, no i pomyślałam jak te dzieci które spędzają wiele czasu na oddziałach mają dochodzić do siebie, coś strasznego! nasz mlody miał wtedy 2 miesiące, mimo polepszających się wyników ja patrzyłam na niego i płakałam. wtedy jeszcze karmiłam także nie pozwalali mi się martwić, płakać bo młody wyczuwał. później wizyta u pediatry i okazało się, że Mati miał stan zapalny w siusiaku, dostał maść i CRP odrazu spadło wyniki były dobre. nawet nie liczę ile razy miał pobraną krew eh :(( no i rozmyślam, że mój syn i ja przeżyliśmy coś takiego z wielkim trudnem, a taka choroba jak guz mózgu i patrzenie na cierpnie dziecka tego bym nie zniosła, dlatego podziwiam mamę Sandry za jej siłę. wiem, że tu nie ma co poróbwnywać, ale strach matki o życie i zdrowie dziecka jest ten sam.

dziś dzień ojca :)) tata w Chorwacji także smsa dostał, a mąż od syna dostał poszewkę na poduszkę ze zdjęciem Mata z tatem i napisem dzień ojca i ulubione galaretki w czekoladzie. wzruszył się.

wtorek, 19 czerwca 2012

rocznica ślubu/dopisek

dziś nasza 2 rocznica ślubu. ach czas leci :)) 2 lata po ślubie, ale 7 lat już razem to dopiero sukces. w tym dniu sernik na zimno zrobiony, szampan się chłodzi w lodówce, pyszne desery lodowe z kawą mrożoną na deser, a wieczorkiem oglądanie filmu z wesela :)) 2 lata temu nie było tak pięknej pogody jak dziś, atmosfera była podniosła i stresująca. jesteśmy dobrym małżeństwem, tak sądzę ja i rodzina też. ja jestem szczęśliwa mając męża i nasz owoc - syn :))
ach piękny dzień. lubię wspomnienia.

***************************
dziewczynka o której pisałam w poście poniżej zmarła 19.06.2012 [*] 
nie mieści mi się to w głowie, mi a co dopiero mamie dziecka. 
życie jest niesprawiedliwe....

sobota, 16 czerwca 2012

Sandra

kiedyś natrafiłam na TEGO BLOGA. bloga który zawładnął moim sercem. bloga o miłości. bloga o rodzinie. bloga o dziewczynce, chorej dziewczynce i wielkiej miłości jej mamy. przeczytałam całego od deski do deski. teraz gdy go czytam łzy same płyną do oczu. a wczoraj wyłam jak bóbr. bo człowiek narzeka na to co ma, narzeka na błahostki, narzeka bo dziecko nie śpi, bo marudzi, bo boleśnie ząbkuje, bo jest zmęczony i niewyspany, bo nie chce nic jeść albo tylko mleko, bo boi się doktorki, bo nie chce jeździć autem, bo .... i tak można wyliczać. ten blog daje do myślenia nie tylko nad swoim życiem ale także i zachowaniem. można powiedzieć, że daje siłę i motywacje do zmian. zobaczcie same....

czwartek, 14 czerwca 2012

14!

no i kolejna miesięcznica - już 14! :) syn mnie zaskakuje z dnia na dzień. oczywiście dalej milczy jak zaklęty, po swojemu nagada się jak najęty, ale upragnione 'mama' nie i już - cierpliwie czekam. od środy tamtego tygodnia ma katar, w piątek dostał duszności, w sobotę było gorzej aż w niedzielę popędziliśmy prywatnie do lekarza, antybiotyku nie dał, ale masę innych syropków czy witamin...duszności i kaszel minęły ale ten okropny katar który niby jest ale go nie ma bo wyciągam i nic, podejrzewam zatoki :/ charczy mi też także już na dziś jesteśmy zarejstrowani znowu do pani doktor eh i znowu będzie ryk! mój syn to terminator wczoraj spał tylko raz ale 1h20min dlatego byłam święcie przekonana, że po południu będzie drzemka - ale za żadne skarby nie było. nie chciał spać i już. za to wieczór mieliśmy dla siebie bo po kąpaniu zaraz po 19 spał. obudził się o 6 dnia dzisiejszego i zajechał mnie po prostu zajechał, poszedł spać przed 13 - twardziel. Matt ma 14 ząbków i chyba narazie dały spokój bo lepiej śpi nocami - nadal nie są to całe noce, ale już jest 1 do 2 pobudek uff. Syn rozumie wszystko - mówię do niego (byłam ciekawa czy zrozumie) 'Mateuszku przynieś z rowerka chusteczki powycieramy nosek' poszedł wyjął to o co prosiłam popatrzył na mnie i uciekł - bo nosa wycierać niecierpi. mówię 'nasyp piasku do taczki....nie rączkami, weź łopatkę' no i zrobił :))) pięknie nauczył się dawać buziaka, uwielbia czytać książeczki, pokazuje paluszkiem na niektóre rzeczy, robi 'papa', no i mamy sukcesy w jedzeniu bo ładnie gryzie - daję mu też samemu do rączki łyżeczkę i trochę jest na sobie no i w buzi też, nauczył się wspinać na tapczan, fotele....ale niestety nie rozumie, że nie schodzi się głową w dół albo prosto na nogach i teraz to już na 5 sekund go nie można z oka spuścić. nagrywam filmiki - co by nam nie umknęło a fajną pamiątkę będzie miał syn
- więc jak mu puszczam ten filmiki to śmieje się w głos sam z siebie, słodziak. niestety ale boi się jak inne dzieci są głośno - piszczą, krzyczą itp. Mateusz ucieka i sam zaczyna płakać, trochę mnie to irytuje, ale mam nadzieje, że z tego wyrośnie - sam jest harpaganem co biega i piszczy tak, że pies się przed nim chowa i aż mi uszy czasem więdną dlatego nie wiem dlaczego taka jest jego reakcja dla innych...narazie nie wychodzimy na plac zabaw bo nie chcę aby zarażał inne dzieci, chodzimy sobie przed dom, ma piaskownicę i ślizgawkę ale ja mu dzieci nie zastąpię i zauważyłam też, że Matt na wieczór potrafi być mną znudzony heh bo jak przyjdzie babcia czy mąż z pracy to lgnie to nich a ja idę w odstawkę. cóż się dziwić dziecku jak jest ze mną 24h/dobę. a ja mogę wtedy chwilę odsapnąć. 
także czas leci jak szalony. zaraz moi rodzice jadą na wczasy do Chorwacji (zazdroszczę) przyjadą będzie lipiec, i po lipcu my nad Bałtyk i zaraz wrzesień....ale o czym ja to mówię przed nami wakacje :)))) pozdrawiam, pa

piątek, 8 czerwca 2012

euro 2012

u nas na tapecie Euro Euro i jeszcze raz Euro. mąż, tata, dziadek, nawet mama właśnie teraz oglądają Rosja - Czechy i pomyśleć, że Euro do 1 lipca i narazie 2 mecze dziennie - czyli istny meksyk. mój mąż fanatyk kupił synowi koszulkę niemiec oraz włoch :) a dziś łatwo się domyśleć Matt był w biało - czerwonych barwach!
moje chłopaki.
no i w myśl piosenki zespołu Wilki 'dziś Polski orzeł zawalczy jak lew...' no i zawalczył dobry remis moje drogie jakby któraś z Was się nie orientowała to się pytajcie ;P ja będę na bierząco. ja nie powiem bo interesuje mnie sport m.in. piłka nożna też, cieszę się, że Euro jest w Polsce i mamy autostrady, nowe pkp i piękne stadiony:) ale 2 mecze dziennie to wiele. a faceci aż promienieją.
Matt na swoim prezencie :))
komu kibicujecie ??

czwartek, 7 czerwca 2012

dziś są moje urodziny! :))

tak jak mówi tytuł. sama prawda. ćwierć wieku już za mną eh. człowiek czekał do 18 a po tych dorosłych upragnionych urodzinach lecą latka jak szalone. będzie imprezka rodzinna tzn. grill i mam nadzieje, że pogoda mi dopisze no i oczywiście goście, tort zrobiony, sałatki też, szaszłyki, mięsko mniam mniam. najgorsze jest to, że synu mi się pochorował, no można powiedzieć - przeziębił eh katar go męczy, kicha i kicha. temp. dochodzi do 37,2/5 także bez paniki, ale zawsze mi go szkoda jak się męczy. no ale wracając do urodzin to te 25 lat to mały czas podsumowania, studia ukończone, mam rodzinę - męża i syna. szybko dorosłam, ale taki był mój wybór. mieszkanie już mamy, niestety pracy nie (ja), ale to będzie priorytet na następny rok. teraz się spełniam jako mama! :))
bosz 25 lat już za mną! :))  a pamiętam bardzo dobrze swoje dzieciństwo. wiele sytuacji zabawnych i przykrych. pamiętam w co się bawiłam i jakie miałam zabawki. może dlatego, że mam pełno zdjęć. nie pamiętam jednak momentu jak urodziła się moja siostra i aż do jej 3 lat....dziwne. a miałam wtedy 8 lat.
te 25 lat zleciało, fakt. dziś zdmuchnę świeczki a jutro już 26 będą leciały :P 

pa

piątek, 1 czerwca 2012

macierzyństwo bez fikcji

dziś w ddtvn był wspaniały temat: macierzyństwo bez fikcji, a mianowicie o tym dlaczego kobiety mając dziecko nie mówią innym panią o tych złych stronach macierzyństwa. zastanawiające nie? ale taka jest prawda, bo ja będąc w ciąży słyszałam od tych doświadczonych mam jak to wspaniale jest być matką, jakie to macierzyństwo jest piękne, jak to dziecko śpi, nie płacze, nie ma kolek, je, przesypia noce bez problemu itp. i ja w przekonaniu, że będzie tak sielsko anielsko rosłam w siłę, nie przygotowywałam się na najgorsze scenariusze, może nie na najgorsze, ale na jakieś większe wady. otwarcie mówię, że dziś mój prawie 14 miesięczny syn nie przesypia w nocy, że w nocy częściej je niż nie je, że nie umie gryźć, że jedzenie sprawia mu trudność, że ząbkowanie to jest najgorszy okres, otwarcie mówię, dlatego zastanawiam się,  dlaczego wiele z mam to ukrywa, bo naprawdę nie wierzę, że jest dziecko zupełnie anioł! fakt mój Matt nie miał kolek a to podobno też katorga. czasami wybuchałam płaczem z bezsilności, niewyspana noc + ząbkowanie a tu marudzenie, płacz, niejedzenie co słyszałam? nikt nie mówił, że będzie łatwo. no właśnie NIKT. a powinien, może nasza decyzja o dziecku przesunęła by się w czasie, może bym się przygotowała, sama nie wiem. mówili również, że być może matki nie mówią o tych wadach bo to się zapomina z czasem, ta miłość do dziecka jest, wieczorem gorszy dzień się kończy i z myślą, że jutro będzie lepiej idziemy spać. może matki nie chcą straszyć tych innych. ale to nie straszenie tylko szczera rozmowa i prawda. 
dziś dzień dziecka! nasz drugi. Matt dostał kosiarkę i zjeżdzalnię od nas rodziców :)) więcej niespodzianek będzie jak wszyscy wrócą z pracy. miał być dziś piknik rodzinny ale za oknem ciągle pada...pewnie będzie, dzieci nie odpuszczą nawet w taką pogodę, a nóż widelec od 15 padać chociaż nie będzie. 

tak dla uściślenia: KOCHAM MOJEGO SYNA Z WSZYSTKIMI JEGO WADAMI! to moje oczko w głowie i bijące serduszko, mój słodziak i mądry chłopczyk :)) najwspanialsza istotka, nasz mały człowiek który zmienił nasze życie o 360 stopni na lepsze :))
synek mamusi:))