czwartek, 22 maja 2014

afryka:)

afrykańskie upały cieszą wszystkich, no nie? pięknie, słonecznie, bezchmurnie na szczęście dziś u nas wietrznie bo ja miałam dość - haha dwa dni ciepła a ja wymiękam. z rana temperatura powyżej dwudziestu kresek, także młody do p-kola idzie w krótkim rękawku, wieczory równie przyjemne :))
w końcu jeździmy rowerem, ale wiecie co normalnie formy to ja nie mam :P niby chodzę na fitness, ruszam się, spaceruje, a się tak zasapałam że szok....mam nadzieje, że z dnia na dzień będzie lepiej :)))

no a od poniedziałku będziemy  tam:)

poniedziałek, 19 maja 2014

aaaaaa wyróżnienie :))))

po 1,5 tygodniowej przerwie w p-kolu dziś zaprowadziłam Mateuszka w domu było ok, chciał iść, natomiast już na miejscu otworzyliśmy drzwi do sali ukazało się mnóstwo dzieci siedzących na dywanie i mój synek chyba zwątpił albo zapomniał jak to jest zaparł się futryny....no szok. ale Pani go wzięła na ręce zrobiliśmy sobie pa-pa i poszłam i tak siedziałam w pracy i myślałam czy jest smutny, ale okazało się, że nie :) było super. Mateszek dostał wyróżnienie w konkursie pierwszy w swoim życiu dyplom :)))) książeczkę, kolorowankę i kredki w nagrodę, foty zrobione Pani wydrukuje i będą wisiały w szatni :))))
ale radość na maksa, to praca plastyczna, zrobiliśmy ją razem, co łatwe nie jest aby w domu nakłonić dziecko do robótek klejenia itp. więc suuuuuuuuuuuuuuuuuuper! :)))

a w ndz najbliższą komunia także teges jadę na zakupy po jakąś kieckę :D

czwartek, 15 maja 2014

36miesięcy + 1 :)

nigdy nie pisałam podsumowań z każdego miesiąca życia moje Syneczka, a może to i błąd miałabym pamiątkę bo przecież człowiek normalnie tyle nie zapamięta, wiadomo kiedy zaczął chodzić, siadać, odpieluchować i te takie ważniejsze to wiem :)) 
ale czas napisać co nie co o moim trzylatku ;)))

SPANIE. w tej kwestii nadal koszmar. noce przespane wyliczam na palcach jednej ręki :( do pół roku było to dla mnie normalne, po roku mówiłam 'a zęby dajmy mu jeszcze pół roku góra rok', jak już w wieku 2lat szczęka świeciła 20stoma perełkami, a on nadal się budził, płakał, wiercił po prostu się budził, poszliśmy do neurologa, doktorka stwierdziła, że jest wszystko ok, taki ma charakter i już .... ok może wyrośnie tak myślałam, dziś ma lat 3 i nie wiele się zmieniło, zasypia, śpi max 2 godziny i zaczyna się wybudzać, kręcić, bardzo przeżywa w nocy spędzony dzień bo dużo mu się śni, nawet zdarza mu się mówić przez sen... kiedyś to się wydzierał jakby ewidentnie się czegoś bał, dziś to jest można powiedzieć tylko budzenie i chwilka stękania, i zasypia....ale ja się budzę i tak kilka razy zanim zasnę to za chwilkę znowu. i po takiej nocy śpi max do 7. już nie wiem co mam myśleć. mam nadzieje, że na serio kiedyś z tego wyrośnie.

JEDZENIE. też nie jest różowo. ma kilka swoich dań i nie chce spróbować nowych. chleb to omija z daleka, ale chałkę czy zwykłą bułkę to pogryzie, jajecznica, parówka są ok, zupa to pomidorowa, jak nie to po kilku łyżkach ma odruch wymiotny, sos czy mięsny czy pomidorowy ok do tego ziemniaki/ryż/kasza/makaron.... no i jogurty mógłby jeść litrami!! no i soki są the best. owoce nic. tylko te ze słoiczka mu daje. chociaż tyle. ma 3 lata, a waży 14,9 kg wzrost 97cm...

ZABAWA. ma pomysły. bierze zabawki i się bawi, ale to jest tak rzadko ... ciągle ciągnie mnie lub męża, z nami się bawi, trzeba coś wymyślać, zabawa trwa chwilę bo on szybko się nudzi, i od nowa. ucieknę do kuchni i już on za chwilę przy mnie z jakąś zabawką siedzi i czeka aż np skończę zmywać. kiedy Wasze dzieci zaczęły się bawić chociaż trochę same?
bo mi nie oto chodzi, że ja chcę aby on się bawił ciągle sam. ja chcę się z nim bawić, ale też w domu samo się nie poprasuje, nie sprzątnie i nie ugotuje a tłumaczenia nic nie dają. nawet o zgrozo! mówienie, że oddam zabawki dla biednych dzieci...
jeszcze w tamto lato i jesień dzieci na placu się pojawiły to Mati uciekał. nie chciał się bawić, której głośniej się zachowało w sensie pisnęło czy krzyczało to on się bał i szliśmy gdzieś gdzie był sam. dziś na placu jak już są dzieci to poznaje te z grupy i się bawi, ostatnio fajnie jeździł na swoim rowerku biegowym z innym chłopcem, on jest obserwatorem, najpierw patrzy w co dzieci się bawią, jak...no i się bawi z nimi :))

CHARAKTER. no Mati jest uparty. charakterek to ma. ale ja nie daję sobie wejść na głowę. mąż gorzej, bo jest z nim mniej i póżniej wynagradza mu ten brak czasu.... rzadko coś wymusza płaczem, ale jak sobie coś umyśli to trzeba się nagimnastykować, żeby zmienił zdanie, ale przekonać się da na inne rozwiązanie. jest strasznie nerwowy (chyba po mnie) coś mu nie wychodzi to krzyknie, złości się, wymachuje rękoma, tłumaczeniem daje radę się przekonać i sobie pomóc. jest przy tym kochany, potrafi zaskoczyć 'kochana mamusiu' 'kocham cie bardzo' 'potulamy się' i w ogóle :))) 

MOWA. oj to późno zaczął, ale dobrze, że w ogóle hihi jak miał 19miesięcy to powiedział 'mama, tata' i jakieś tam pojedyncze słówka, dziś mówi dużo, ale niewyraźnie... żyracha, parócha, jojej, telechon, jabucho, chamochód itp. ja go rozumiem w 100% a inni mają (nie)mały problem... ale ćwiczymy, dużo do niego mówię i opowiadam, jest ciekawski ciągle pyta 'a co cio to, a ciemu, cio jobi...' kto pyta nie błądzi:)

Pieluchy poszły w niepamięć jak miał 2 lata i 2 miesiące tzn w dzień do spania na noc mu zakładam, i w dzień jak śpi to też...jak mu nie założę to później już nie raz prałam, a jak założę to woła w nocy jak już się budzi tak często to też pytam o siku i idziemy się wysadzać...no także taki klops.
Matiś na 2,5 roku poszedł do p-kola co ja uważam za wielki plus, jest kreatywny, więcej mówi, bawi się z dziećmi, jest samodzielny, wie, że rodzice idą do pracy i zawsze po niego przyjdę, mądry mój.

długa notka mi wyszła i pewnie jeszcze mogłabym pisać :) bo jak każda mama jestem zafascynowana swoim dzieckiem :)))

piątek, 9 maja 2014

a tymczasem....

....Mateusz znowu kaszle, aż prawie płuca wypluwa :( 
po antybiotyku który dostał w niedzielę przed majówką, to poszedł do p-kola w ten pon i pochodził 3 dni...wczoraj byłam u lekarza, ale stwierdziła, że czysto. ścieka mu na migdał :/ musi mi szybko dobić do 15kg i idziemy wyciąć dziada.
pogoda się zkaszaniła, mieliśmy jechać do zoo Wroclaw, ale prognozy nie są najlepsze:) rowerem jeździliśmy raz :/ a bo to wieje, to za zimno...stoi, czeka w piwnicy.
czas leci prędko, ostatnio u nas w rodzinie nieciekawie dziadek mój (tato mojej mamy) przeszedł dwie bardzo poważne operacje...jedna wyjęcie rozrusznika z serca i wszystkiego oprzyrządowania bo się zaropiało i bakterii pełno i w ogóle sepsa....ale wyszedł z tego, a druga wszczepienie nowego rozrusznika...dziadek po siedemdziesiątce...
wczoraj ciocia została pozbawiona narządów kobiecych....czujecie od listopada 13' do kwietnia14'  guzy porosły w jajnikach i macicy 3x3....

life is brutal.



piątek, 2 maja 2014

rower :))

urodziny moje dopiero w czerwcu, a ja już dziś zostałam szczęśliwą posiadaczką roweru :)))
zawsze marzyło mi się zakup roweru i krzesełka dla maluszka i ahoj przygodo, kuzyna kupiła sobie wcześniej taki zestaw także przez ostatnie dwa ciepłe dni (bo dziś pizga i 5 st na dworze) próbowaliśmy, czy warte będzie zakupu czy w ogóle Mateuszek będzie chciał jeździć :) i jeździ nie chciał zejść :)))
także ja podekscytowana do męża zagaiłam a dziś pojechaliśmy i mam już swój zestaw:
 zdj. pochodzi z tablica.pl ale taki rowerek mamy :)) + koszyk u mnie
no i fotel dla Młodego :)))

także ahoj przygodo :))))