piątek, 28 września 2012

o gotowaniu

mistrzem to ja nie jestem. na pewno. kulinarnym mistrzem - to mam na myśli :). bo do wyczynu jakim jest zupa, ugotowanie ziemniaków phi, usmażenie kotleta/ryby to też nic trudnego. potrafię zrobić spagetti, ale tylko to tradycyjne, risotto z warzywami i kurczakiem - tylko. no i naleśniki usmażę, akurat dziś zrobiłam na słodko z białym serem i ze szpinakiem :) niestety nie umiem piec. jedynie murzynka eh. no jakąś sałatkę też potrfię np grecką czy jarzynową. moją słabą stroną jest doprawianiem potraw. powiem Wam, że ja jestem leniwa. bo jak patrze jak moja mama gotuje to myślę 'jakie to jest łatwe', ale ja po prostu nie mam sił na wymyślanie i stanie w kuchni. wolę na szybko coś ugotować, takie danie wiecie jednogarnkowe. niestety. Syn mój już całkiem duży je praktycznie to co my, zupy, ziemniaki, rybę - także też nie wymyślam i wiele się nie wysilam o co mam do siebie później pretensje.

ale przyjdzie czas kiedy to będzie trzeba zmienić. bo jak pójdziemy do siebie, na swoje to ciągle ziemniaków jeść nie będziemy :P do mistrzostwa nie dążę to tylko taka przenośnia, ale chciałabym umieć więcej ugotować, coś wyczarować. 

a Wy gotujecie ??
:))


wtorek, 25 września 2012

o zdrowiu

moja mama, no młoda kobieta - 46lat - pojechała dziś do szpitala,  na operację usunięcia całych narządów rodnych....przykre. bardzo się boi. od jakiegoś czasu miała złe wyniki cytologii, jechała na specjalistyczne badania, to nie rak - jeszcze! tak usłyszała. dlatego coś trzeba z tym zrobić, pojechała na konsultacje i tam zadecydowali o operacji. niestety jest daleko od domu.

moja Pani ginekolog też dba o to aby miała zrobioną cytologie. przed ciążą miałam nadrzerkę - brzydką. po ciąży myślałam, że zniknie bo i tak się dzieje, ale nic z tego. teraz cytologia wyszła niby ok, ale doktorka zaproponowała zabieg wymrażania tego dziadostwa. i tak jestem już prawie dwa tygodnie po...nie bolało :)

dlatego kobiety, badajcie się. róbcie cytologie. regularnie odwiedzajcie ginekologa. dbajcie o siebie i swoje zdrowie.


ps. w domu mam normalnie małego terminatora! syn wstaje po 5 już od tygodnia! ma-sa-kra. w dzień idzie spać dopiero ok. 12. trochę lepiej śpi w nocy. daję mu tran i wit. D.

pa

sobota, 22 września 2012

...

są ludzie, którzy pragną mieć dziecko, są ludzie którzy starają się latami i mimo wszystko są bez dzieci, są ludzie, którzy z każdym dniem walczą o dziecko, bo ono walczy z ciężką chorobą, ale są też ludzie ze statusem 'rodziny zastępczej' którzy wydawało by się, że chcą pokochać małe istotki dać im dom, ciepło rodzinne, miłość, szczęście - bo są one odebrane biologicznej mamie, są bezbronne i pewnie niczemu winne, jednak nie. serce mi się kraje. bo 'rodzina zastępcza' z Pucka nie miała litości, nie chciała dać ciepła i miłości, chciała się wzbogacić i w brutalny sposób zabiła dwoje niewinnych dzieci. jestem katoliczką, ale żałuję, że w Polsce nie ma kary śmierci....bo ci ludzie na to zasługują.

[*]

piątek, 21 września 2012

o lekarzach

tak jak pisałam, we wcześniejszej notce, byliśmy w dniu wczorajszym u pediatry, zarejstrowałam syna tydzień temu do dzieci zdrowych, a on w środę obudził mi się z katarem, a w czwartek z kaszlem, masz ci los....teraz biedny, nosek zatkany, ale w  oskrzelach czysto, także to tylko przeziębienie. ponad to rozmawiałam z Panią doktor o tych niespokojnych nocach dała skierowania do neurologa i na 11 października jedziemy do naprawdę dobrej neurolog. mój mąż, a raczej jego mama twierdzili, że syn ma krzywe nogi no i zapytaliśmy i o to, okazało się, że ma płaskostopie i coś z kolankami i dostaliśmy skierowanie do ortopedy....krzywe nóżki są też od pampersa. no i obuwie musi być odpowiednie. czeka nas niespokojny październik. 
aha jeśli chodzi o lęk przed Panią doktor. to jest. dużo mniejszy, ale jednak. na koniec Matt nawet zrobił papa i wysłał doktorce buziaczka. ale wcześniej był ryk!


a dziś synek ma imieniny :))) 
!!

poniedziałek, 17 września 2012

koniec lęku przed obcymi! :)

moje dziecko przestało bać się obcych. a ja jestem mega szczęśliwa z tego powodu. nasze życie jest łatwiejsze, gdy syn nie przykleja mi się do nogi, gdy się uśmiecha. na placu zabaw możemy spokojnie siedzieć i jak inna mama się odezwie to on nie ucieka, słucha, a nawet powtarza czynności. dziś na przykład Mati chciał zjeżdżać na ślizgawce - gdy jesteśmy sami to go obracam na brzuszek i tak zjeżdża, a dziś była pewna Pani ze swoją wnuczką i ona ochoczo go na dole łapała, a on aż czekał żeby ona go wzięła, śmiał się i oczywiście jak już zjechał to się popisywał. sytuacja druga z dzisiaj to byliśmy w sklepie i posadziłam syneczka na ladę i stał za nami Pan, który miał czekoladę a syn długo nie myśląc 'cap' za nią i w śmiech :)))) to tłumaczę, że to nie nasze, że przecież synek czekolady nie je - no i wszyscy się uśmiali. a na do widzenia Mateuszek pięknie robi 'papa' i posłał buziaczki ekspedientce :)))) takich sytuacji jest więcej, naprawdę mogę powiedzieć wreszcie :))) 
w związku z tym, że synkowi przeszedł ten lęk, to mam nadzieję, że przekona się też do Pani doktor, a wizyta w ten czwartek. bo w nocy jest dalej gorzej niż źle...

wtorek, 11 września 2012

Mateusz plus zwierzęta

Mateusz + pies

mamy psa już 6 lat. rasy golden retriever. zawsze marzyłam o takim psie i zakupiłam go za pierwsze zarobione pieniądze. po 5ciu latach pojawił się syn. wiadomo pies do narodzin dziecka był najważniejszy, wypieszczony, co dzień długie spacery. bardzo się baliśmy, że będzie zazdrosny, no ale nie on. teraz Ares to przyjaciel Mateusza, Młody za nim biega, kładzie się koło niego, głaska, pokazuje gdzie ma uszy, nawet na niego siada, a Ares go chwilę przewiezie. trzeba zawsze być blisko jak oni są razem, bo pies ma nieskoordynowane ruchy, wielkie łapy i sam waży 40kg także o jakąś katastrofę łatwo, a psu mimo rasy i że nasz to się do końca nie ufa.
  
to rzucę ci Aresku zabawkę:)
Mateusz + kot

w posiadaniu mamy też kota. to już 4 w przeciągu 10lat. ale nie pytajcie co się stało z tamtymi, po porstu nie miały u nas szczęścia. eh no i Mateusz wcale nie jest delikatny, łapie go za ogon, szarpie, szturcha, naprawdę kot i tak jest wyrozumiały, bo nic małemu nie robi. macha nerwowo ogonem fakt, ale go nie drapie. Mateusz ma wózek taką spacerówkę dziecięcą hihi (dostał po chrześnicy męża) ja mu wkładam kota, a syn go wozi, a kotek leży jak lord nawet zasypiam w tym wózku i nic mu nie przeszkadza.
Pusio
u sąsiadów oszczeniła się suczka. jest 5 wspaniałych piesków. mają już 5 tygodni. chodzimy do nich codziennie. są naprawdę super. wiadomo malutkie, troszkę podgryzają, kwilą. a jak do nich idziemy to Mateuszek z daleka woła tak jakby 'jejkujejku'. nie przeszkadza mu, że gryzą jego spodenki czy sandałki. biega a one w koło niego.
ja bardzo kocham zwięrzęta. i mam nadzieję, że tą miłość zaszczepię u synka:))))

sobota, 1 września 2012

wrzesień

to już wrzesień?? naprawdę wrzesień !!! olaboga!! ten czas pędzi jak szalony. ja jestem przerażona bo nie lubię czasu od października do marca. już za oknem aura niesprzyjająca. wrzesień to też jesienna ramówka telewizyjna ;D ja to jestem maniakiem serialowym hihi :))) naprawdę jak mam czas, albo nawet jak młody się bawi to ja ciągle coś oglądam. teraz po wakacyjnej przerwie w telewizji wraca M jak miłość, Na wspólnej, Julia, Na dobre i na złe, Rodzinka.pl, Prawo Agaty no i oczywiście nowości, serial Lekarze pierwszy odcinek mam już obejrzany :) zastanawiacie się skąd ja mam czas hehe tvn-owskie seriale często oglądam tvnplayer. są też powtórki. szok. zwariowałam. kiedyś byłam maniaczką kina. teraz zostaje mi oglądanie seriali :)) no to wrzesień rozpoczęty. a dziś idziemy na 30stą rocznicę ślubu do mojego chrzestego i Jego żony.