wczoraj byliśmy na szczepieniu Mateuszka wszyscy razem. mój mąż, a tata Matiego zajmuje się nim rewelacyjnie, i radzi sobie sam ze wszystkim, ja bez stresu mogę jechać na zakupy. no ale do rzeczy bo chciałam napisać, że w przychodzi nikt nie zauważał tego, że dziecko ma ojca. było tylko 'to niech pani przytrzyma', 'to proszę tu dziecko wziąć', 'to niech mama rozbierze', 'to niech mama...' - dlaczego nikt nie powie 'niech ktoś z państwa', albo 'może tatuś...' jakie było zdziwienie pani pielęgniarki jak już szykowała się do kłucia małego, a to nie ja poszłam koło niego, tylko mąż...'tatuś....no dobrze' tak skomentowała pielęgniarka. szczerze przyznam, że bardzo przeżywałam szczepienie, bałam się tego płaczu...ale nasz Synek tylko chwilkę zapłakał i już, tatuś przytulił :) mój mąż chce być obecny we wszystkich sprawach związanych z dzieckiem, to jego syn. ludzie traktują kobiety - mamy jakby te dzieci tylko je miały, a ojca dziecka traktują chyba jako reproduktor....no tak to odczułam.
u nas wszystko ok:) Mateuszek rośnie, czas nam leci nie wiadomo kiedy, dziś ma swój pierwszy Dzień Dziecka :))
wszystkim dzieciakom SPEŁNIENIA MARZEŃ :))
u nas wszystko ok:) Mateuszek rośnie, czas nam leci nie wiadomo kiedy, dziś ma swój pierwszy Dzień Dziecka :))
wszystkim dzieciakom SPEŁNIENIA MARZEŃ :))