piątek, 3 lutego 2012

feng shui

kiedyś o tym pisałam. o problemach nocnych naszego syna. problemach ze snem. a raczej jego brakiem. po kolei eliminowałam wszystkiego ewentualności przez które mógłby nie spać np. więcej i gęściej kaszki, czopki uspokajające, woda w nocy, karmienie nocne, bujanie, spanie z nami w łóżku. w nocy od początku śpimy tylko do 4 godzin, za to w dzień się zmieniamy i dosypiamy, chyba że nie da rady. nie martwiłoby mnie to gdyby takie nocne zdarzały się raz na jakiś czas, ale nie codziennie od miesięcy. człowiek do wszystkiego może się przyzwyczaić mimo, że wiem jak może noc wyglądać to co dzień łudzę się, że to może dziś będzie TA noc, noc przespana, albo chociaż z jedną pobudką, w skrócie: Mateusz zrywa się, płacze, siada, wstaje, za dużo kręci, nie może znaleźć sobie miejsca i kiedyś opowiedziałam o problemie koleżance która ma mężczyznę radiostete. kazali zrobić plan pokoju, narysować co gdzie w pokoju jest. zrobił ekspertyzę - szok! mamy ciek wodny, który idzie centralnie przez pół pokoju i praktycznie zachacza o nasze łóżko i łóżeczko małego!! kiedyś ciotka opowiadała mi, że mamy ciek pod domem, ale jakoś nigdy w to nie wierzyłam. no i ten radiasteta napisał, że powinno się spać wzdłuż linii magnetycznych ziemi, głową na północ, a przede wszystkim nie na cieku wodnym!! wynik dostałam przed paroma minutami, jestem podekscytowana. złapiemy się tego. a w związku z tym jutro przemeblowanie. no w końcu w coś trzeba wierzyć.

środa, 1 lutego 2012

mała Madzia

 w internecie i w telewizji od 9 dni huczy o porwaniu małej Madzi. bardzo współczuje rodzicom dziewczynki. na temat tego porwania jest wiele pytań bez odpowiedzi, kto to zrobił? psychol. kto? zdesperowana matka która utraciła swoje dziecko? kto? nie wiadomo, to jest najgorsze, że nie ma śladu, nie ma tropu, nie ma dziecka. zabił by mnie widok pustego łóżeczka w domu, jak można żyć ze świadomością, że moje dziecko jest gdzieś? no właśnie GDZIEŚ, a nie przy mnie. zabił by mnie rytm naszego dnia, chyba automatycznie grzałabym mleko, czy szykowała na spacer. zabił by mnie widok pustego wózka. nie wiem jednak jak bym się zachowywała na ich miejscu. pewnie tak samo. ale wiem jedno nigdy nie chciałabym być na ich miejscu. współczuje i wierzę, że mała się odnajdzie cała i zdrowa.
dopisek:
a ja naiwnie myślałam, że mama nie może dopuścić się takiego czynu, wstrząsające i nieprawdopodobne - tyle.