poniedziałek, 12 marca 2012

odłączeni od świata

w czwartek odłączyli nam prąd od 8 do 14, wszyscy z domowników akurat mieli pierwsze zmiany, także ja i syn zostaliśmy sam na sam w ciszy domowej. prowadziłam sobie monolog, czasem syn się włączał i dodawał swoje zdawkowe 'mamaaaaaamamaaa', 'gadabalalalalałaaaa' i się dogadaliśmy, zawsze gdzieś słychać radio czy telewizor. dobrze, że telefon miałam naładowany to mąż w wolnej chwili do nas dzwonił, bo na laptopa liczyć nie można - działa tylko z kablem eh. a jakby tego było mało to w sobotę od rana do 16 nie było wody! to dopiero katastrofa. umycie siebie, dziecka, sprzątanie, gotowanie już nie mówiąc o skorzystaniu z wc, dobrze, że są te hipermarkety i wody 5L, daliśmy radę. no i jakby tego było mało to w niedziele znowu wody nie ma, tym razem na sam wieczór, ale zorientowaliśmy się tym razem i nałapaliśmy na garnków i misek uf, ale wody od wczoraj jak nie ma tak do teraz nie ma i nie będzie ponoć cały dzień :/ spaliła się pompa i nie wiedzą w której części. aż chce się wyć. 
jakby przyszło żyć człowiekowi w czasach gdzie siedziało się przy świeczkach i nie było kontaktu ze światem poprzez internet, telefon czy telewizję to ja nie wiem. tak człowiek siedzi teraz i zastanawia się jak to się żyło! co ci ludzie robili. wiadomo to kwestia przyzwyczajenia. ale taka moja babcia która ma porównanie kiedyś jak to przy braku prądu opowiadała jak przy świeczkach siedziała ze swoją mamą i wyszywała, a dziś ta sama babcia która ma komórkę, wypasiony telewizor stwierdziła że tamte czasy były fajne, bo nie było tak drogo, bo ludzie nie chorowali na takie choroby jak teraz, ale jeśli chodzi o elektryczność to woli te nasze czasy. no ale lepiej niech wszystko wróci do normy, a przede wszystkim niech nam woda w kranie powróci. 

ps. dziś podpisaliśmy akt notarialny na nasze mieszkanko. jutro odbieramy klucze. ale fajnie.

środa, 7 marca 2012

przeziębienie. wiosna.

no czuć wiosnę, czuć. chodzimy na spacery. Mateuszek zaliczył pobyt na placu zabaw - bardzo lubi patrzeć na dzieci jak się huśtają, biegają, kręcą... jemu spodobała się zjeżdżalnia - tata pokazał do czego służy i dziecko uradowane! wiosna, wiosną a u nas mąż się przeziębił (katar, osłabienie) no długo nie trzeba było czekać, po 3 dniach przeziębienie przejęłam ja eh też kicham i prycham ale z dala od syna, narazie mały się trzyma i niech tak zostanie. bo jutro w najbardziej kobiecy dzień w roku jedziemy na bilans. no i może moje chłopaki mnie gdzieś zabiorą :))))