czwartek, 7 czerwca 2012

dziś są moje urodziny! :))

tak jak mówi tytuł. sama prawda. ćwierć wieku już za mną eh. człowiek czekał do 18 a po tych dorosłych upragnionych urodzinach lecą latka jak szalone. będzie imprezka rodzinna tzn. grill i mam nadzieje, że pogoda mi dopisze no i oczywiście goście, tort zrobiony, sałatki też, szaszłyki, mięsko mniam mniam. najgorsze jest to, że synu mi się pochorował, no można powiedzieć - przeziębił eh katar go męczy, kicha i kicha. temp. dochodzi do 37,2/5 także bez paniki, ale zawsze mi go szkoda jak się męczy. no ale wracając do urodzin to te 25 lat to mały czas podsumowania, studia ukończone, mam rodzinę - męża i syna. szybko dorosłam, ale taki był mój wybór. mieszkanie już mamy, niestety pracy nie (ja), ale to będzie priorytet na następny rok. teraz się spełniam jako mama! :))
bosz 25 lat już za mną! :))  a pamiętam bardzo dobrze swoje dzieciństwo. wiele sytuacji zabawnych i przykrych. pamiętam w co się bawiłam i jakie miałam zabawki. może dlatego, że mam pełno zdjęć. nie pamiętam jednak momentu jak urodziła się moja siostra i aż do jej 3 lat....dziwne. a miałam wtedy 8 lat.
te 25 lat zleciało, fakt. dziś zdmuchnę świeczki a jutro już 26 będą leciały :P 

pa

piątek, 1 czerwca 2012

macierzyństwo bez fikcji

dziś w ddtvn był wspaniały temat: macierzyństwo bez fikcji, a mianowicie o tym dlaczego kobiety mając dziecko nie mówią innym panią o tych złych stronach macierzyństwa. zastanawiające nie? ale taka jest prawda, bo ja będąc w ciąży słyszałam od tych doświadczonych mam jak to wspaniale jest być matką, jakie to macierzyństwo jest piękne, jak to dziecko śpi, nie płacze, nie ma kolek, je, przesypia noce bez problemu itp. i ja w przekonaniu, że będzie tak sielsko anielsko rosłam w siłę, nie przygotowywałam się na najgorsze scenariusze, może nie na najgorsze, ale na jakieś większe wady. otwarcie mówię, że dziś mój prawie 14 miesięczny syn nie przesypia w nocy, że w nocy częściej je niż nie je, że nie umie gryźć, że jedzenie sprawia mu trudność, że ząbkowanie to jest najgorszy okres, otwarcie mówię, dlatego zastanawiam się,  dlaczego wiele z mam to ukrywa, bo naprawdę nie wierzę, że jest dziecko zupełnie anioł! fakt mój Matt nie miał kolek a to podobno też katorga. czasami wybuchałam płaczem z bezsilności, niewyspana noc + ząbkowanie a tu marudzenie, płacz, niejedzenie co słyszałam? nikt nie mówił, że będzie łatwo. no właśnie NIKT. a powinien, może nasza decyzja o dziecku przesunęła by się w czasie, może bym się przygotowała, sama nie wiem. mówili również, że być może matki nie mówią o tych wadach bo to się zapomina z czasem, ta miłość do dziecka jest, wieczorem gorszy dzień się kończy i z myślą, że jutro będzie lepiej idziemy spać. może matki nie chcą straszyć tych innych. ale to nie straszenie tylko szczera rozmowa i prawda. 
dziś dzień dziecka! nasz drugi. Matt dostał kosiarkę i zjeżdzalnię od nas rodziców :)) więcej niespodzianek będzie jak wszyscy wrócą z pracy. miał być dziś piknik rodzinny ale za oknem ciągle pada...pewnie będzie, dzieci nie odpuszczą nawet w taką pogodę, a nóż widelec od 15 padać chociaż nie będzie. 

tak dla uściślenia: KOCHAM MOJEGO SYNA Z WSZYSTKIMI JEGO WADAMI! to moje oczko w głowie i bijące serduszko, mój słodziak i mądry chłopczyk :)) najwspanialsza istotka, nasz mały człowiek który zmienił nasze życie o 360 stopni na lepsze :))
synek mamusi:))