mamy psa już 6 lat. rasy golden retriever. zawsze marzyłam o takim psie i zakupiłam go za pierwsze zarobione pieniądze. po 5ciu latach pojawił się syn. wiadomo pies do narodzin dziecka był najważniejszy, wypieszczony, co dzień długie spacery. bardzo się baliśmy, że będzie zazdrosny, no ale nie on. teraz Ares to przyjaciel Mateusza, Młody za nim biega, kładzie się koło niego, głaska, pokazuje gdzie ma uszy, nawet na niego siada, a Ares go chwilę przewiezie. trzeba zawsze być blisko jak oni są razem, bo pies ma nieskoordynowane ruchy, wielkie łapy i sam waży 40kg także o jakąś katastrofę łatwo, a psu mimo rasy i że nasz to się do końca nie ufa.
| to rzucę ci Aresku zabawkę:) |
w posiadaniu mamy też kota. to już 4 w przeciągu 10lat. ale nie pytajcie co się stało z tamtymi, po porstu nie miały u nas szczęścia. eh no i Mateusz wcale nie jest delikatny, łapie go za ogon, szarpie, szturcha, naprawdę kot i tak jest wyrozumiały, bo nic małemu nie robi. macha nerwowo ogonem fakt, ale go nie drapie. Mateusz ma wózek taką spacerówkę dziecięcą hihi (dostał po chrześnicy męża) ja mu wkładam kota, a syn go wozi, a kotek leży jak lord nawet zasypiam w tym wózku i nic mu nie przeszkadza.
| Pusio |
ja bardzo kocham zwięrzęta. i mam nadzieję, że tą miłość zaszczepię u synka:))))