środa, 17 lipca 2013

trajlujemy:))

mój syn mnie zaskakuje co dzień:) zaczyna mówić po prostu.

Ja sobie głośno myślę:
K: Matuś co kupimy temu dziadkowi na urodziny hmmm?
M: (tak po kilku ładnych minutach) tolt!
K: tort?!
M: tak, tolt!

:)

byliśmy u babci i był również Olek i chcieli cukierka, ale babcia miała tylko jedną ich ulubiona krówkę i nie zastanawiając się długo przepołowiła na pół na co Mateusz
M: baba, ja pół nie, pół nie!
wszyscy zbaranieliśmy.

najlepsze jest jak Mateuszowi się coś tłumaczy a on:
M: ahaaaaa, mamo tak. ahaaaaaa

i to 'aha' jest boskie.
też stara się opowiadać z kim się bawił, co robił, pokazuje gdzie się uderzył itp. ja go doskonale rozumiem zawsze wiem o czym mówi, zawsze rozwijam jego myśli i tak sobie gadamy.

już nie mogę doczekać się pełnych dialogów!:)))

ps.
Malw jeśli czytasz zostaw swój adres bloga, plis!

wtorek, 16 lipca 2013

o jak ...

ostatnie noce w wykonaniu mojego Syna były przeokropne - żeby nie powiedzieć dużo gorzej. tak zwana masakra.
żalę się babci i mamie i w czasie rozmowy palnęłam 'kręci się tak jakby miał owsiki w dupie'
no i najstarsza z rodu zaczęła opowiadać co ona miała ze swoją córką jak ta była mała, jak walczyła z pasożytami, jak nie chciała jeść i właśnie nie spała, bo się wierciła, bo brzuch bolał. po pogadance o tym, że gołym okiem w kupie dziecka można znaleźć owsika wzięłam sobie do serca babcine słowa i Mateusz miał zrobiony przegląd kupy przez 3 dni...nawet fotografowałam kupę bo mi już w oczach z wrażenia się popier*****o. i Syna ma owsiki. uwierzycie? istna masakra. ja myślałam, że owsiki to w jakiś patologiach występują, tam gdzie brud, syf, kiła i mogiła. pojechaliśmy do lekarza. dostaliśmy kurację wszyscy w trójkę. leczymy się i dalej obserwujemy kupkę Mata. może w końcu nasze problemy ze snem, a raczej z jego brakiem pójdą w niepamięć...nie wiem skąd te owsiki. masakra. 
teraz słynne powiedzonko "myjcie rączki Kochani" u nas jest nadużywane. ale cóż. leczymy się.