czwartek, 5 listopada 2015

o zwolnieniu...

siedzę w pracy przed ostatni dzień. jeszcze jutro. poniedziałek mam wolne, a we wtorek wizyta u gin i idę na zwolnienie. w sumie jeszcze się biję z myślami, z jednej strony chciałabym zostać, jeszcze nie jestem wielka, wyniki mam dobre, raczej dobrze się czuję, a z drugiej strony boję się dłużej siedzieć - szkoła tj. dzieci, chore i różne, schody, przerwy na których staram się nie wychodzić aby mnie nie poturbowali, bo podstawówka to są dzieci petardy :)) mama i mąż się martwią, że już powinnam odpoczywać w domu. nie powiem żeby po 6ciu godzinach siedzenia na wpół wygodnym krześle czuła się super, bo czasem ból pleców doskwiera, kolki łapią i jestem zmęczona, ale to też wstawaniem o 6. 
wiem też, że nie wrócę do pracy w przyszłym roku szkolnym bo po pierwsze umowę mam do czerwca 2016, a nawet jeśli to półrocznego dziecka nie będę miała z kim zostawić. więc moja praca ze szkołą dobiega końca. jednak mam nadzieję zacząć znowu w 2017 :)) a jeśli 6cio latki pójdą do szkoły to właśnie w 2017 mój Mateusz będzie pierwszakiem i razem zaczniemy nową przygodę ze szkołą on jako uczeń ja w pracy. czas pokaże. 
ale co ja będę robić w tym domu hmm ;)

piątek, 30 października 2015

mały 'top model'

ostatnio mój syn mnie zaskakuje. 
ma 4,5 lat, a już mi mówi w co nie chce się ubrać. doznałam szoku gdy założyłam mu bluzę z łapkami myszki miki,a on odpowiedział, że ją ściąga bo brzydka. 
w h&m były fajne bluzy - takie cienkie, nie t-shirt, a jednak grubsze - akurat do pkola bo ani się nie zgrzeje ani nie będzie mu zimno, jedną wzięłam szarą w małe zielone robaczki - pomyślałam, że fajny print na bluzie będzie mu się podobać - ubrałam, a on 'ściągam, bo dzieci nie będą się ze mną bawić, bo będą się bały robaków' tak że wiecie, bluza leży w szafie, a druga granatowa z jednym jakimś żuczkiem, to też nie bo właśnie żuczek...bluzy czy sweterki wg niego muszą być gładkie, bez wzorów, a t-shirty z czymś są ok, spodnie to dresy bo najwygodniejsze, ale jak ja to mówię, od święta jeansy czy typu chino da sobie założyć.
zakupy robię sama, nie mierząc synowi, bo znam rozmiarówkę, a dziecku coś weź w sklepie przymierz.... najczęściej są to też zakupy online, a później sąsiedzi mi paczki przynoszą :)) 
chyba czas to zmienić i pokazywać synowi przed zakupem towar :) heh

:))