piątek, 2 marca 2012

mamy problem?

jak wspominałam w ostatnim poście o wizycie u znajomych, to dziś właśnie ta wizyta się odbyła. powiem tyle jestem załamana. mój syn zachowuje się jak dziki. ja wiem, że to może być moja wina, bo ja z nim siedzę w domu, mały zna domowników, i osoby które co dzień się przewijają. sytuacja pierwsza: mały spał, w tym czasie zjawiła się teściowa. syn sie obudził, poszłam po niego, ubrałam i poszłam do pokoju w którym była teściowa, a Mateusz jak zaczął się drzeć!!!!!!!!!! aż masakra, wystraszył się - fakt jest taki teściowa nas odwiedza rzadko to raz, a dwa no my też nie chodzimy tyle ile ona by chciała bo mąż pracuje na zmiany a zresztą mamy też swoje życie i zajęcia. 
sytuacja druga: z dzisiaj, więc poszliśmy trzymałam Misia na rękach, znajomi tylko się odezwali, a Mateusz się tak wtulał, tak chował, że już wiedziałam, że coś będzie nie tak, no ale rozebraliśmy się z kurtek, z początku Mateusz był nieufny, ale po chwili już się bawił, tamten mały ma pół roku, ale to taki dzidziuś, leży w leżaczku i zaczął tak piszczeć, że mój Mateusz uciekał gdzie pieprz rośnie. i tak co go uspokoiłam tak tamten zaczął piszczeć, to mój znowu aby jak najdalej pokoju w którym siedzieliśmy. i tak parę razy! 
bardzo mi przykro, bo Matt w domu to żywe srebro, no wiadomo bo u siebie i wszystkich zna. ale żeby bać się piszczenia innego dziecka, nie wiem czemu on ma taką traumę. teraz mało mam jest na dworze ze swoimi dziećmi eh my zabieramy syna np za zakupy czy do galerii czy do tesco póki nikt się nie odezwie to jest dobrze. ja mam nadzieje, że on z tego wyrośnie. wnioski są takie: trzeba wychodzić częściej do ludzi i zapraszać do siebie. jak narazie to się załamałam.

środa, 29 lutego 2012

zabawki

wczoraj byliśmy na zakupach tesco'wych i weszłam w dział z zabawkami bo idziemy w odwiedziny do kolejnego maluszka i wiadomo coś należy dla Niego mieć. myślałam nad jakąś zabawką, ale te fisher price zbyt drogie, a te tanie to made in china i nie wiadomo z czego zrobione i właśnie. zawsze mówiłam, że mój syn będzie miał super zabawki (jak nie znałam cen) w sklepach ceny zwalają z nóg zasięgnęłam do allegro no fakt używane fisher'y, większość anglojęzyczne (nie ma znaczenia dla nas) ale licytacje i można było wyhaczyć np. garnuszek na klocuszki, słonika z klockami, małego dinozaura, krówka 'bawikrówka', lokomotywa i już zapomniałam bo nie mam ich teraz w zasięgu wzroku ale trochę ich ma za naprawdę małe pieniądze, a w ogóle nie widać żeby były używane - no i te zabawki widać, że są solidne, bo Młody czymś żuci czy sprawdza grawitację z fotela i nic, ku mojemu zaskoczeniu na metkach np szczeniaczka czy piłki widnieje made in china, no to czym one różnią się od tych tańszych, które też są fajne bo mam ochotę kupić Małemu bębenek i inne grające. no te tańsze nie wiadomo z czego to zrobione no z plastiku np ale co w tym plastiku nie wiadomo co, a wiadomo dziecko poznaje świat ustami i dosłownie wszystko w pierwszej kolejności ląduje do buźki. eh no mam dylemat.
zabawki w ogóle są boskie. kolorowe i uśmiechnięte.przyciągają. sama siadam z Mattem i się bawimy. rodzina go też rozpieszcza tymi oryginalnymi np z wadera. kurcze lece bo się obudził z drzemki i płacze.
bye