wtorek, 24 listopada 2015

inaczej.

"wiesz Kochanie, mam wyrzuty sumienia, bo jesteś w ciąży, ale tak jest normalnie, no wiesz, z Mateuszem to jakoś bardziej się cieszyłem, szykowania było, zakupów, jakoś tak inaczej...wiesz o co mi chodzi" - powiedział do mnie mąż.

wiem, dobrze wiem.

bo ja czuję zupełnie tak samo. ta ciąża jest inna w 100% (o samopoczuciu i zdrowotnych aspektach opowiem innym razem) chodzi mi bardziej o psychiczne podejście. bo ciąża 1 to euforia bo właśnie jest pierwsza, człowiek leży, odpoczywa, kupuje jak szalony, myśli ciągle jak to będzie, chce tego dziecka już, teraz...
ciąża dwa, jest inna, bo jest dziecko z ciąży nr 1, już nie poleżysz, mimo że dziecko Starsze ma 4 i pół roku, ale trzeba się nim zająć, ugotować obiad, ogarnąć mieszkanie. ciąża dwa to już nie taka euforia, bo wiem z czym to się je i jak wygląda. o ciąży dwa nie myśli się tak często, po prostu się w niej jest i czeka do wyznaczonego terminu. zakupy phi w styczniu zrobimy zdążymy...mamy dużo po ciąży 1 i dziecku 1 tak że luzik, mąż mówi 'w czarnej dupie jesteśmy' no jesteśmy. do kupienia wózek i wyprawka podstawowa, ciuchów mamy pełno. damy radę.

ale kocham te ciąże tak samo! pierwszą jak i drugą. to moja rodzina. to moi Synowie. ten co jest najlepszy na świecie, ten pod sercem jak kopnie i się wyciągnie, daje znać o sobie sprawia, że się uśmiecham i nie mogę doczekać. mąż takie ma odczucia, ale co dzień smaruje mój brzuch, kładzie rękę aby poczuć kopniaki, wiem że się cieszy, ale inaczej. jak ja.

5 komentarzy:

  1. Pięknie napisane. Inaczej nie znaczy gorzej. Caluśki

    OdpowiedzUsuń
  2. Och ja przy trzeciej zorientowałam się dopiero koło połowy, że mąż nie był ze mną ani raz u lekarza itp. Bo trzeba było jakoś ogarnąć starszaki. Żeby mógł ze mną raz pójść na USG to była niezła ekwilibrystyka. Ale się udało :). I cud był taki sam jak za pierwszym i drugim razem.

    OdpowiedzUsuń
  3. Każda ciąża jest inna. Ja w drugiej tez czułam się inaczej i było inaczej ale kocham tak samo :D
    http://zuzia-i-zosia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Mialam to samo. W ciazy z Nikiem, nie dosc, ze mialam do ogarniecia roczniaka oraz prace na pelen etat, to jeszcze planowalismy (i zrealizowalismy) slub koscielny w Polsce, a ja dodatkowo musialam do konca roku (co wypadalo 3 tygodnie po terminie) obronic prace magisterska. O ciazy praktycznie nie mialam czasu pomyslec, przypominaly mi tylko wizyty lekarskie, rosnacy brzuch, a pozniej kopanie Mlodego. Czasem az czulam sie winna, ze Nik jest taki zapomniany. :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Dokładnie, podpisuje się pod twoja opinia. :)

    OdpowiedzUsuń